W Batumi

To były pierwsze dni września kiedy swoją przekorną naturę przypłaciłem zesłaniem. Jednak fortuna mi sprzyjała. Znalazłem się na plaży w Batumi gdzie Mały Kaukaz schodził do Morza Czarnego. Trwała tu nieustanna walka żywiołów. Metaliczny stukot jaki wydawały kamienie rzucane przez fale na brzeg brał się z silniejszego niż nad Bałtykiem przyboju. Z czasem ścierał on część kamieni na piasek. Kamienista plaża rosła o kilka metrów każdego roku. Materiał przynoszony był z gór przez rzekę Czoroki. Później kamienie były przesuwane przez prądy morskie. W ten sposób batumska plaża ciągle rosła.

Na plaży jeszcze we wrześniu stacjonowali ratownicy. Ich praca wymagała elastycznego godzenia dwóch sprzeczności. Po pierwsze pilnowali dobrego samopoczucia gruzińskich księżniczek. Po drugie uważali by Posejdon i Afrodyta nie pochłonęli kolejnych śmiałków.

Pojedyncza nietypowa fizjonomia wzbudziła zaciekawienie jegomościa w moim wieku, który doglądał tu swojego plażowego interesu.

 – Skąd do nas przybywasz bracie? Może leżaczek? – odezwał się po rosyjsku.

 – Jestem Polakiem, ale dopiero co przyjechałem i właśnie spaceruję po plaży.

 – Jak ci się podoba nasze miasto?

 – Rzeczywiście robi wrażenie, ale widzę, że jest w budowie i za jakiś czas będzie tu jeszcze piękniej. – To wystarczyło żeby się polubić.

 – A Gruzinki? Te u nas na plaży… Podobają ci się? – kontynuowaliśmy luźną rozmowę. Gdy zamilkliśmy wyciągnąłem z kieszeni pomarańczowy gwizdek „Foxa”, którego używałem w pracy, do której miałem sentyment i którą teraz biernie obserwowałem. Moja ciekawość i przekorna natura dzięki, którym się tu znalazłem skłaniały mnie do interakcji chociażby przez zwykłe przeszkadzanie. Zacząłem bawić się gwizdkiem pogwizdując coraz głośniej. Ratownik spojrzał spode łba w naszym kierunku. Mój dotychczasowy rozmówca krzyknął: – On jest ze mną. Jest tu gościem. Natychmiast zamknęło to sprawę. Odtąd zawsze miałem wrażenie, że przysługiwał mi w Gruzji specjalny status – byłem gościem. Postanowiłem jednak nie szafować swoimi przywilejami. Przynajmniej bez potrzeby.

Latem do popołudnia życie w Batumi toczyło się na plaży, w parkach, przy bulwarze i fontannach. Chłodniejsza niż powietrze woda i bryza orzeźwiały i dawały wytchnienie od rozgrzanych ścian budynków i ulic oraz zgiełku największego portowego miasta Gruzji. Plaża i bulwar kończyły się w porcie. Na redzie stały tankowce po kolei wypełniane w porcie naftą, która docierała tu koleją i rurociągiem z nad Morza Kaspijskiego. Od północnego zachodu nad portem górowała Mtirala. Mimo, że od wybrzeża oddalona była o około sześć kilometrów, miała wysokość ponad tysiąca trzystu metrów i ponad trzysta deszczowych dni w roku. Wokół Mtirali zwykle wisiały chmury. Benze, które znajdowało się po drugiej stronie portu w tym samym kierunku co Mtirala było już właściwie dzielnicą Batumi. Dawniej w BeNZe skrót od „Batumskij Neftepererabatywajuszczij Zawod” swój rewolucyjny marsz po władzę rozpoczął Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili znany szerzej pod pseudonimem „Stalin”. Gdy mieszkałem w Batumi stało tam godne polecania muzeum braci Nobel.

Dynamiczny rozwój Batumi rozpoczął się w tysiąc osiemset siedemdziesiątym ósmym roku w granicach carskiej Rosji od nadania miastu statusu porto franco. Wcześniej jednak trafiło tu na zesłanie jeszcze po powstaniu listopadowym sporo Polaków. Później Car nie zrobił już tego błędu. Osuszania błot, które otaczały miasto podjął się Polak w służbie carskiej generał Żygulski. Podobno Polaków nie brała malaria. Mieli stosować się do zwyczajów i rad mieszkańców okolicy. Ci z sympatii nie szczędzili im rad. Problem malarii rozwiązywano dietą wzbogaconą o znaczne ilości zielonego pieprzu. Dwukondygnacyjna, kameralna zabudowa przylegającego do portu starego Batumi z meczetem oraz centrum miasta pochodziły właśnie z tego okresu. W centrum stały synagoga, kościół katolicki obrządku ormiańskiego. Gruziński kościół prawosławny został wybudowany w pierwszych latach XX wieku jako katolicki. Mieszkańcy twierdzili, że został wybudowany przez … Polaków, choć na pewno sponsorami byli bracia Zubalaszwili. Na przełomie XIX i XX wieku do Gruzji Polacy jeździli podobnie jak dziś jeżdżą na zachód. Można tu wtedy było zarobić. Pod koniec XIX wieku w Gruzji co drugi lekarz, co drugi inżynier kolejowy, architekt był Polakiem, a budowano wtedy sieć Kolei Zakaukaskiej.

Kilka lat wcześniej na drugim końcu Zakaukazia w oddalonym o osiemset kilometrów Baku gorączka nafty ogarnęła przybywających na dzikie południe poszukiwaczy szybkiego zysku. Wśród nich znaleźli się przypadkiem szwedzki chemik Robert Nobel, brat Alfreda i Ludwika. Bogate rodzinne doświadczenie inżynierskie i biznesowe szybko przekuwał w realne sukcesy i w miejscu dzisiejszego Benze wybudował rafinerię. Wysoka sprawność ekonomiczna przedsięwzięć braci Nobel była efektem wysokiej sprawności organizacyjnej, harmonijnie połączonej z misją cywilizacyjną. Troska o warunki bytowe pracowników, dostarczanie paliwa do lamp, a wkrótce i do silników szybko przełożyło się na sympatię i popularność. Ich produkt stopniowo wyparł naftę amerykańską z rynku rosyjskiego. W miarę upływu czasu i wzrostu produkcji coraz więcej nafty trafiało najpierw koleją, później ropociągiem do Batumi. Tu Morze Czarne z jednej strony otwierało światowe rynki, z drugiej strony wystawiało na konkurencję z Rothschildami i Rockefellerami. Do Batumi zjechali najzamożniejsi ówczesnego świata. Powstały hotele, domy, kafejki, budynki administracyjne i portowe obsługujące międzynarodową rzeszę biznesmenów. Na pobliskich wzgórzach Chińscy ogrodnicy założyli plantację herbaty.

W porcie wędkarze zbici w gęste grupki niczym kiście winogron wędkowali i gawędzili. Trudno było odgadnąć, która czynność jest dla nich ważniejsza. W te wyjątkowe dni gdy niebo było przejrzyste i bezchmurne na północnym zachodzie dostrzec można było sterczące nad morskim horyzontem ośnieżone szczyty Kaukazu. Zwykle podnoszące się do przejścia nad górami chmury wywoływały przelotne, ale intensywne opady co przesądzało o subtropikalnym klimacie Batumi.

Zachód słońca przynosił ulgę. Temperatura spadała poniżej trzydziestu stopni Celsjusza. Tak jak na moich rodzinnych Kaszubach lubiłem wpatrywać się w morze o zachodzie słońca. Niedaleko ode mnie Ormianie piekli szaszłyki i grali w karty. To był raj na ziemi dla ludzi ciekawych świata, potrafiących delektować się różnorodnością. Teraz szeroko pootwierane kafejki w centrum miasta zaczynały tętnić wielokulturowym życiem. Słychać było gruziński, rosyjski, turecki, angielski i ormiański, a gdzieniegdzie gorące kaukaskie rytmy i muzykę puszczaną do tańczących fontann.

Gdy z mapą w dłoniach przemierzałem odnawiane uliczki w poszukiwaniu ciekawych miejsc zauważyłem, że starsi mieszkańcy mieli wyraźny problem z lokalizacją. Posługiwali się starymi nazwami ulic nadanymi jeszcze w czasach ZSRR. Przebudowywane miasto zmieniało się tak szybko, że sprawne poruszanie się po nim było dla nich problematyczne.

W Batumi były dwie tętniące życiem kafejki, do których często wracałem. „Vinyl” znajdował się w samym centrum niedaleko irańskiego konsulatu. Zza szyb „Press Cafe” dobrze było widać port i remontowane na nabrzeżu statki i wodoloty.

W niewielkiej odległości od Batumi położone były: Sameba ufortyfikowane trzystu metrowe wzgórze z cerkwią i z widokiem na miasto, ogród botaniczny oraz słynne herbaciane pola Batumi.

Batumi było wymarzonym miejscem do wypadów w głąb bogatej przyrodniczo i krajobrazowo Adżarii. Na stromych zboczach Małego Kaukazu porozrzucane były malownicze wioski. Poprzecinane strumieniami i pozszywane mostami linowymi, sprawiały wrażenie jakby czas o nich zapomniał. Szczyty dwutysięczników już od końca września pokrywał śnieg. Każda dolina była inna. Choć wszystkie były podobne, nie było dwóch takich samych domów. Średniowieczne, kamienne fortece i klasztory oraz wodospady harmonijnie dopełniały ten krajobraz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s